4 miesiące temu...
...chodziłam po korytarzach szpitala i zastanawiałam sie kiedy wreszcie na świat przyjdzie Weronika, która równie niecierpliwie jak ja oczekiwała nowego poczatku. Pare godzin pozniej byłysmy juz razem, a moj swiat nabrał nowych kształtów. Jestem szczęsliwa, ze od tego momentu mineły juz 4 miesiace, były tak szalenie intensywne, ze przez rok nie miałam tylu nowosci i tylu emocji. Poczatki były bardzo trudne, nie obyło sie bez baby blusa - musialam pogodzic sie z tym, ze moje stare zycie juz nie wroci, a jeszcze nie wiedzialam za bardzo jak bedzie wygladac to nowe. Ten moment przejscia, transformacji jest trudny, ale takze szalenie ekscytujacy, poniewaz stawia przed nami nowe wyzwania i pozwala nam pokonac slabosci.Dzis Weronika duzo sie usmiecha, piszczy i charczy... :) Kazda jej nowa umiejetnosc, jest dla mnie malym cudem, a patrzac na jej ciekawosc swiata sama mam ochote na wiecej. Zawsze bylam bardzo aktywna osoba: koncerty, sesje zdjeciowe, kino, spotkania na miescie ze znajomymi to byl dla mnie chleb powszedni, nagle zostalam " zamknieta" w domu z malym dzieciatkiem, ale mam nadzieje, ze to niedlugo wroci, po prostu zmieni formę....
Takze trzymajcie za mnie kciuki i za Weronike...
Takze trzymajcie za mnie kciuki i za Weronike...
Tagi:
ja
30.01.2012 o godz. 11:15
30.01.2012, 12:19
mafaldine napisał(a):
Trzymam za Was obie kciuki :). Jezu! Ona jest cudaśna i ten pieprzyk na czółku :***






