Strasznie ciezko mi was opuszczac, bo tyle czasu tu spedziłam, wiec raz na jakis czas dodam jakas notke. U mnie dobrze, ciagle dzialam na www.kolekcjonerka.pl ale dopadlo mnie wiosenne przesilenie. Ostatnio padam z nog i chyba musze przeorganizowac troche swoje zycie. Lepiej sie odżywiac, cwiczyc itd, bo zombie jestem.
Zapraszam was serdecznie na kolekcjonerke - tutaj oraz na profil facebookowy - tutaj A teraz biore sie za wasze blogi :)
Zapraszam was serdecznie na kolekcjonerke - tutaj oraz na profil facebookowy - tutaj A teraz biore sie za wasze blogi :)
Tagi:
ja
03.04.2012 o godz. 14:35
komentuj (4)
Strona jeszcze w przygotowaniu, ale profil facebookowy juz działa. Zapraszam kochani do polubienia profilu KOLEKCJONERKI .
...to stary cytat, który powtarza się beznamiętnie i odruchowo. Martwisz się, wiec każdy ci powie, ze życie jest krótkie i trzeba z niego korzystać. Łatwo powiedzieć, ale kiedy nie potrafisz wsiąść się w garść i z trudem przychodzi Ci dosłownie wszystko, te słowa traktujesz jako wytarty slogan...
Przyznam szczerze, miałam wielki dołek i było mi po prostu wstyd - bo ja wielka bojowniczka o optymizm i wiarę w siebie, poległam pod ciężarem codziennych obowiązków i tak naprawdę nie wiedziałam co mam robić dalej...
Najłatwiej wtedy złorzeczyć, najlepiej na wszystko, na cały świat : to przez nią, przez niego, przez nich, bo los nie jest łaskawy, bo zdrowie kiepskie, bo to nie dla mnie. Jak łatwo wtedy pomyśleć : jestem nieszczęśliwa i zamknąć się w czarnej dziurze swoich zmartwień.... Szczególnie jak się jest zmęczonym tymi samymi obowiązkami i dzień w dzień nie widzi się poprawy swojego bytu...
Wtedy najlepiej obejrzeć programy typu "Interwencja", "Uwaga", "Rozmowy w Toku", albo obejrzeć odcinek
"Mody na sukces" - tam to dopiero są problemy... Nabrać troszkę pokory i wdzięczności nawet do tych najmniejszych promyków w naszym życiu. Uwierzcie mi jak zaczniecie skupiać się na tych małych źródłach ciepła, one rozbiją ten mrok, może i mozolnie i nie od razu, ale cierpliwością naprawdę można osiągnąć wiele.
Najgorsze co można robić to porównywać się do innych, skupiać się na tym co ktoś ma a ja nie, traci się wtedy wielkie pokłady energii, które można wykorzystać na siebie. Zamiast biadolić, ze nie mam czasu na zwiedzanie wystaw, wystarczy po prostu wyszukać wystawę w internecie. Zawsze jest jakąś alternatywa.
Po urodzeniu Weroniki, w ferworze codziennych zajęć poczułam jakąś dojmującą pustkę. Mój świat kompletnie się zmienił i przyznam nie mogę sie do tej pory w nim odnaleźć - to dopiero 4 miesiące, wiec mam jeszcze czas, ale jako wyznawczyni walki o siebie, poczułam żal i rozgoryczenie. Na szczęście to sie zmieniło, jak wróciłam do starych pasji, zaczęłam blogować i fotografować. Mała tak naprawdę zmusiła mnie do mobilizacji. Odkryłam na nowo znaczenie słowa "miłość- miłość bezgraniczna" - bo dla Weroniki jestem gotowa na wszystko.
Czasem wydaje mi się, ze to dla niej chce być spełniona, świadomą siebie kobietą. Chce jej dać przykład - że można być dobrą żoną, kochana mamą i spełniać sie oddając sie pracy i pasjom. To jej chce pokazać siłę połączoną z kobiecością, pewność siebie która przenosi góry i to, ze warto walczyć o siebie i swoje marzenia, nie poddawać się gdy ma sie kryzys, a wręcz czerpać z niego.
Czy uda mi się to? nie wiem, ale spróbuje...najważniejsze to wziąśc odpowiedzialność za swoje życie i cieszyć się każdym dniem...bo życie jest zbyt krótkie...
Przyznam szczerze, miałam wielki dołek i było mi po prostu wstyd - bo ja wielka bojowniczka o optymizm i wiarę w siebie, poległam pod ciężarem codziennych obowiązków i tak naprawdę nie wiedziałam co mam robić dalej...
Najłatwiej wtedy złorzeczyć, najlepiej na wszystko, na cały świat : to przez nią, przez niego, przez nich, bo los nie jest łaskawy, bo zdrowie kiepskie, bo to nie dla mnie. Jak łatwo wtedy pomyśleć : jestem nieszczęśliwa i zamknąć się w czarnej dziurze swoich zmartwień.... Szczególnie jak się jest zmęczonym tymi samymi obowiązkami i dzień w dzień nie widzi się poprawy swojego bytu...
Wtedy najlepiej obejrzeć programy typu "Interwencja", "Uwaga", "Rozmowy w Toku", albo obejrzeć odcinek
"Mody na sukces" - tam to dopiero są problemy... Nabrać troszkę pokory i wdzięczności nawet do tych najmniejszych promyków w naszym życiu. Uwierzcie mi jak zaczniecie skupiać się na tych małych źródłach ciepła, one rozbiją ten mrok, może i mozolnie i nie od razu, ale cierpliwością naprawdę można osiągnąć wiele.
Najgorsze co można robić to porównywać się do innych, skupiać się na tym co ktoś ma a ja nie, traci się wtedy wielkie pokłady energii, które można wykorzystać na siebie. Zamiast biadolić, ze nie mam czasu na zwiedzanie wystaw, wystarczy po prostu wyszukać wystawę w internecie. Zawsze jest jakąś alternatywa.
Po urodzeniu Weroniki, w ferworze codziennych zajęć poczułam jakąś dojmującą pustkę. Mój świat kompletnie się zmienił i przyznam nie mogę sie do tej pory w nim odnaleźć - to dopiero 4 miesiące, wiec mam jeszcze czas, ale jako wyznawczyni walki o siebie, poczułam żal i rozgoryczenie. Na szczęście to sie zmieniło, jak wróciłam do starych pasji, zaczęłam blogować i fotografować. Mała tak naprawdę zmusiła mnie do mobilizacji. Odkryłam na nowo znaczenie słowa "miłość- miłość bezgraniczna" - bo dla Weroniki jestem gotowa na wszystko.
Czasem wydaje mi się, ze to dla niej chce być spełniona, świadomą siebie kobietą. Chce jej dać przykład - że można być dobrą żoną, kochana mamą i spełniać sie oddając sie pracy i pasjom. To jej chce pokazać siłę połączoną z kobiecością, pewność siebie która przenosi góry i to, ze warto walczyć o siebie i swoje marzenia, nie poddawać się gdy ma sie kryzys, a wręcz czerpać z niego.
Czy uda mi się to? nie wiem, ale spróbuje...najważniejsze to wziąśc odpowiedzialność za swoje życie i cieszyć się każdym dniem...bo życie jest zbyt krótkie...
- dzien pierwszy - autoportret
Z racji tego, ze na dworze minusowa temperatura, a brakuje mi plenerów i zabawy aparatem, postanowilam podjąc fotograficzne wyzwanie. Codziennie przez 30 dni bede robic zdjecie na zadany temat - dziś wypadło na autoportret. Ciezkie zadanie, szczegolnie jak zgineła kluczowa częśc os statywu, która poszukiwałam pół dnia. Ale mimo wszystko udało mi sie cos wymyślić...ocencie sami :) Mam nadzieje, ze bedziecie mi kibicować i oceniac moje prace...















