Wyobrażacie sobie piknik z najbliższymi i przyjaciółmi pod takim drzewem. Ciekawe rozmowy, dobre jedzenie i wiosenny wiatr, śpiew ptaków...czegóż chcieć więcej...

Zdjęcia pochodzą z ksiązki Fleur Wood's , Food Fashion Friends}
Zdjęcia pochodzą z ksiązki Fleur Wood's , Food Fashion Friends}
Tagi:
ja
mapa marzeń
06.02.2011 o godz. 10:54
komentuj (2)
Gdy poznaliśmy siebie dzięki pokorze i wzmocniliśmy się autonomią, przyszedł czas na kolejny etap Questu- Wizję. Słowo wizja kojarzy nam się z mistycznymi snami, intuicyjnymi obrazami, ale w wyprawie chodzi o proste wyobrażenie sobie w jakim świecie chcemy żyć.
Oczywiście możemy zacząć narzekać na polityków, na zły los, na nieuczciwych ludzi, każdy z nas ma prawo wytłumaczyć sobie, że nie jest w stanie stworzyć własnego, idealnego świata własnymi silami…możemy narzekać, ale czy takiego chcemy życia…nie sadze…dlatego potrzebna jest nam wizja…wizja siebie, naszego domu, naszego związku, naszej idealnej pracy…
Potraktujmy ten etap Questu jak afirmację, jak mówi pradawna polinezyjska nauka Huny – świat jest takim jakim myślisz, że jest. Dlatego fantazjujmy na temat własnego życia. Bądźmy wizjonerami i kreatorami własnego życia. Wiele poradników radzi nam by stworzyć własną mapę Marzen…na początku pomyślmy sobie co sprawia nam radość, jakie przyjemności lubimy sobie sprawiać, zostańmy detektywami i pytajmy rodziców o nasze marzenia z dzieciństwa, może mamy gdzieś w zakamarkach duszy jakieś zakurzone marzenia, które mogą z wielka silą powrócić do naszego świata.
Gdy zaczęłam tworzyć własną mapę Marzen, po pierwszych dwóch pragnieniach, ciężko było mi wymyślić następne… może to dlatego, że zawsze myślałam o potrzebach innych zamiast własnych. Ale z biegiem czasu coraz więcej marzeń, pragnień świtało mi w sercu, wystarczyło się tylko otworzyć…Tak właśnie jest z wizja, nie musimy mieć konkretnych celów na początku, to droga w poszukiwaniu wizji staje się celem, świadome życie, odkrywanie naszych pragnień, stawanie się lepszym bardziej uważnym na siebie i innych człowiekiem może być naszą wizją szczęścia.
Wojciech Eichelberger w wywiadzie dla Zwierciadła tak podsumowuje 3 pierwsze etapy Questu : „Każdy człowiek posiada wrodzoną zdolność do generowania wizji, bo każdy ma marzenia, tęsknoty i głęboko ukryte w nieświadomości potrzeby i przeczucia. Niezależnie od tego, czy chcemy zaprojektować krzesło, zbudować dom, zmodernizować firmę lub państwo, zmienić swoje życie, musimy zacząć od pokory. Pokora to jak wytarcie tablicy. Wykasowanie wszystkiego, co do tej pory wiedzieliśmy i czego się nauczyliśmy, oraz odwaga i cierpliwość w obcowaniu z „nie wiem”. Tak możemy zobaczyć na nowo to, co znane.
Wtedy przychodzi kolej na autonomię, która oznacza zdolność do znajdowania oparcia w sobie, do samodzielnego podejmowania nowatorskich, mogących mieć strategiczne znaczenie decyzji, wiarę w siebie i we własną drogę. Dopiero z autonomii rodzi się trzecia cnota Questu, czyli wizja. Twórczy, wizjonerski element jest nieodzowną składową wszystkich śmiałych projektów. Wizja jest niezbędna, abyśmy znajdowali w sobie odwagę i determinację konieczną do zmian, by nam się chciało ruszyć w drogę nieprzetartym szlakiem, nawigując na gwiazdę świecącą gdzieś na firmamencie naszego umysłu.”
Aby dojść do etapu wizji, niezbędne jest „pokochanie siebie”. Trzeba siebie szanować i kochać by wejść na drogę wizji, bo tylko wtedy będziemy świadomi tego jak ważne są dla nas nasze marzenia, tylko wtedy będziemy mieć sile iść czasem trudnymi ścieżkami do wytyczonych celów. Dzięki miłości do siebie i akceptacji, nie zaprzestaniemy poszukiwań, bo będziemy sobie zdawali sprawę, ze właśnie to poszukiwanie jest dla nas droga do rozwoju i szczęścia .
Więc dzisiaj otwórz program graficzny lub weź czystą kartkę papieru i wklej na środku swoje zdjęcie, najlepiej pochodzące z dobrego okresu w twoim życiu, dobrze się kojarzące. Popatrz na nie z uśmiechem i zacznij obmyślać, co by sprawiło, abyś stal się coraz bardziej szczęśliwym, coraz bardziej fascynującym i coraz to bardziej kochającym innych człowiekiem….Jak się otworzysz na przeżycie wizji , to będziesz przyciągać dobre rzeczy jak magnes….wystarczy ze uwierzysz ze świat jest taki jakim myślisz, ze jest….i zaczniesz odczytywać znaki pojawiające się na twojej drodze…
Oczywiście możemy zacząć narzekać na polityków, na zły los, na nieuczciwych ludzi, każdy z nas ma prawo wytłumaczyć sobie, że nie jest w stanie stworzyć własnego, idealnego świata własnymi silami…możemy narzekać, ale czy takiego chcemy życia…nie sadze…dlatego potrzebna jest nam wizja…wizja siebie, naszego domu, naszego związku, naszej idealnej pracy…
Potraktujmy ten etap Questu jak afirmację, jak mówi pradawna polinezyjska nauka Huny – świat jest takim jakim myślisz, że jest. Dlatego fantazjujmy na temat własnego życia. Bądźmy wizjonerami i kreatorami własnego życia. Wiele poradników radzi nam by stworzyć własną mapę Marzen…na początku pomyślmy sobie co sprawia nam radość, jakie przyjemności lubimy sobie sprawiać, zostańmy detektywami i pytajmy rodziców o nasze marzenia z dzieciństwa, może mamy gdzieś w zakamarkach duszy jakieś zakurzone marzenia, które mogą z wielka silą powrócić do naszego świata.
Gdy zaczęłam tworzyć własną mapę Marzen, po pierwszych dwóch pragnieniach, ciężko było mi wymyślić następne… może to dlatego, że zawsze myślałam o potrzebach innych zamiast własnych. Ale z biegiem czasu coraz więcej marzeń, pragnień świtało mi w sercu, wystarczyło się tylko otworzyć…Tak właśnie jest z wizja, nie musimy mieć konkretnych celów na początku, to droga w poszukiwaniu wizji staje się celem, świadome życie, odkrywanie naszych pragnień, stawanie się lepszym bardziej uważnym na siebie i innych człowiekiem może być naszą wizją szczęścia.
Wojciech Eichelberger w wywiadzie dla Zwierciadła tak podsumowuje 3 pierwsze etapy Questu : „Każdy człowiek posiada wrodzoną zdolność do generowania wizji, bo każdy ma marzenia, tęsknoty i głęboko ukryte w nieświadomości potrzeby i przeczucia. Niezależnie od tego, czy chcemy zaprojektować krzesło, zbudować dom, zmodernizować firmę lub państwo, zmienić swoje życie, musimy zacząć od pokory. Pokora to jak wytarcie tablicy. Wykasowanie wszystkiego, co do tej pory wiedzieliśmy i czego się nauczyliśmy, oraz odwaga i cierpliwość w obcowaniu z „nie wiem”. Tak możemy zobaczyć na nowo to, co znane.
Wtedy przychodzi kolej na autonomię, która oznacza zdolność do znajdowania oparcia w sobie, do samodzielnego podejmowania nowatorskich, mogących mieć strategiczne znaczenie decyzji, wiarę w siebie i we własną drogę. Dopiero z autonomii rodzi się trzecia cnota Questu, czyli wizja. Twórczy, wizjonerski element jest nieodzowną składową wszystkich śmiałych projektów. Wizja jest niezbędna, abyśmy znajdowali w sobie odwagę i determinację konieczną do zmian, by nam się chciało ruszyć w drogę nieprzetartym szlakiem, nawigując na gwiazdę świecącą gdzieś na firmamencie naszego umysłu.”
Aby dojść do etapu wizji, niezbędne jest „pokochanie siebie”. Trzeba siebie szanować i kochać by wejść na drogę wizji, bo tylko wtedy będziemy świadomi tego jak ważne są dla nas nasze marzenia, tylko wtedy będziemy mieć sile iść czasem trudnymi ścieżkami do wytyczonych celów. Dzięki miłości do siebie i akceptacji, nie zaprzestaniemy poszukiwań, bo będziemy sobie zdawali sprawę, ze właśnie to poszukiwanie jest dla nas droga do rozwoju i szczęścia .
Więc dzisiaj otwórz program graficzny lub weź czystą kartkę papieru i wklej na środku swoje zdjęcie, najlepiej pochodzące z dobrego okresu w twoim życiu, dobrze się kojarzące. Popatrz na nie z uśmiechem i zacznij obmyślać, co by sprawiło, abyś stal się coraz bardziej szczęśliwym, coraz bardziej fascynującym i coraz to bardziej kochającym innych człowiekiem….Jak się otworzysz na przeżycie wizji , to będziesz przyciągać dobre rzeczy jak magnes….wystarczy ze uwierzysz ze świat jest taki jakim myślisz, ze jest….i zaczniesz odczytywać znaki pojawiające się na twojej drodze…
Ja wyruszyłam w swoją wyprawę...a Wy?
...wersja poszerzona i ulepszona :)











