Znalezione filmy dla moje teksty:
Brak.
Jak już wiecie pisze artykuły do kieleckiego Wici :) Niedawno pojawił się numer listopad w grudzień a w nim dwa moje artykuły i recenzje... w zapowiedzi dwumiesięcznika mozna przeczytać :
„DIY, czyli zrób to sam” – pod tym intrygującym tytułem Żaneta Lurzyńska daje kilka interesujących rad dotyczących tego, jak być oryginalny i wyróżniać się z tłumu ludzi noszących takie same rzeczy proponowane przez sieciówki. „Jest na to prosta rada: zrób je sam. Jeżeli masz mnóstwo pomysłów na ulepszenie przedmiotów bądź urządzeń użytkowych pokaż całemu światu swoje zdolności, tworząc stronę diy lub zamieszczając swoje pomysły na odpowiednich portalach. Każdy z nas przy odrobinie wysiłku i kreatywności może zostać mistrzem DIY” – zachęca autorka.
Ta sama autorka, która specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących mody, napisała artykuł pt. „Skok w nowy sezon”. Chodzi tu rzecz jasna, o kolejny sezon w modzie, który zdaniem Żanety Lurzyńskiej, przyniósł „ulepszone” stare pomysły. „Mam dobrą wiadomość - nie musimy wyrzucać całej szafy, by poczuć się modnie. Niektóre rzeczy trzeba będzie podkręcić nowymi akcesoriami albo poszukać inspiracji w szafie babci. W tym sezonie bowiem bardzo modny jest powrót do New Looku Diora z 1947 roku, czyli kobiecej sylwetki” – pisze Lurzyńska.
„DIY, czyli zrób to sam” – pod tym intrygującym tytułem Żaneta Lurzyńska daje kilka interesujących rad dotyczących tego, jak być oryginalny i wyróżniać się z tłumu ludzi noszących takie same rzeczy proponowane przez sieciówki. „Jest na to prosta rada: zrób je sam. Jeżeli masz mnóstwo pomysłów na ulepszenie przedmiotów bądź urządzeń użytkowych pokaż całemu światu swoje zdolności, tworząc stronę diy lub zamieszczając swoje pomysły na odpowiednich portalach. Każdy z nas przy odrobinie wysiłku i kreatywności może zostać mistrzem DIY” – zachęca autorka.
Ta sama autorka, która specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących mody, napisała artykuł pt. „Skok w nowy sezon”. Chodzi tu rzecz jasna, o kolejny sezon w modzie, który zdaniem Żanety Lurzyńskiej, przyniósł „ulepszone” stare pomysły. „Mam dobrą wiadomość - nie musimy wyrzucać całej szafy, by poczuć się modnie. Niektóre rzeczy trzeba będzie podkręcić nowymi akcesoriami albo poszukać inspiracji w szafie babci. W tym sezonie bowiem bardzo modny jest powrót do New Looku Diora z 1947 roku, czyli kobiecej sylwetki” – pisze Lurzyńska.

Zapraszam Was serdecznie do przeczytania artykułów :tutaj
09.11.2010 o godz. 20:48
komentuj (0)
Dwa lata temu nie wiedziałam czego chcę - patrzyłam z podziwem na ludzi, którzy wykorzystywali swój potencjał maksymalnie, na ludzi którzy mieli odwagę wystawiać siebie i swoja pracę na ocenę innych... ja ciągle zagubiona, postawiłam sobie na cel - wspieranie innych. Oczywiście miałam dużo przyjaciół i byłam lubiana, ale po pewnym czasie moja misja przestała mi wystarczać, nadal czułam, ze czegoś więcej potrzebuje od życia zamiast skupiać się na potrzebach innych...
...Tak jak pisała Taka Jedna obie przeszłyśmy długą drogę od pierwszego posta na tym blogu - bo powiem szczerze, to ten blog mnie otworzył... nie pamiętam jaki impuls spowodował, ze weszłam właśnie na bloblo i zaczęłam pisać...nie wiem, ale cokolwiek to było jestem wdzięczna losowi, ze się odważyłam....
..na początku wstawiałam sesje zdjęciowe, myśląc jak fajnie byłoby zacząć tworzyć coś swojego, to tu zamieściłam pierwsze recenzje filmowe, choć na początku strasznie się wstydziłam, to dzięki temu blogowi zaczęłam współpracę z Wici i Broszką... To tu zaczęłam pisać swoje filozofie życiowe i Questowe teksty... Byliście ze mną jak zapisałam się na warsztaty fotograficzne, jak pisałam o szczęściu i zmęczeniu....jak pokazywałam pierwsze stylizacje...
To dzięki temu blogowi, nie mam teraz czasu na odpoczynek...:):) Ostatnio trochę przeszarżowałam i mój organizm ogłosił kapitulacje i niestety muszę odpuścić na trochę.... Trzeba zebrać siły i wrócić na obrane wcześniej tory....
Chciałabym Wam tylko podziękować, ze wchodźcie, czytacie, oglądacie, komentujecie i wspieracie mnie....
...Tak jak pisała Taka Jedna obie przeszłyśmy długą drogę od pierwszego posta na tym blogu - bo powiem szczerze, to ten blog mnie otworzył... nie pamiętam jaki impuls spowodował, ze weszłam właśnie na bloblo i zaczęłam pisać...nie wiem, ale cokolwiek to było jestem wdzięczna losowi, ze się odważyłam....
..na początku wstawiałam sesje zdjęciowe, myśląc jak fajnie byłoby zacząć tworzyć coś swojego, to tu zamieściłam pierwsze recenzje filmowe, choć na początku strasznie się wstydziłam, to dzięki temu blogowi zaczęłam współpracę z Wici i Broszką... To tu zaczęłam pisać swoje filozofie życiowe i Questowe teksty... Byliście ze mną jak zapisałam się na warsztaty fotograficzne, jak pisałam o szczęściu i zmęczeniu....jak pokazywałam pierwsze stylizacje...
To dzięki temu blogowi, nie mam teraz czasu na odpoczynek...:):) Ostatnio trochę przeszarżowałam i mój organizm ogłosił kapitulacje i niestety muszę odpuścić na trochę.... Trzeba zebrać siły i wrócić na obrane wcześniej tory....
Chciałabym Wam tylko podziękować, ze wchodźcie, czytacie, oglądacie, komentujecie i wspieracie mnie....
Tagi:
ja
moje teksty
...nawet nie mam kiedy napisać. Robię wywiady, pisze teksty o modzie i recenzje filmowe... Dziennikarskie sprawy pochłaniają mnie totalnie. W ostatnią sobotę robiłam sesję zdjęciową w Muzeum Zegarów Słonecznych i powiem wam, że fajnie mieć całe Muzeum dla siebie i bez pośpiechu odkrywać każdy zakamarek zakurzonych historii...
Już wkrótce efekty mojej pracy pojawią się na blogu...tylko jeszcze muszę to wszystko ogarnąć...
Uwielbiam zapisywać wspomnienia w pamiętniku - jest skarbnicą moich marzeń, przemyśleń, zmian jakie postępowały w mojej duszy i otoczeniu. Ile rzeczy można zapomnieć, gdy nie prowadzi się dziennika... Kiedyś rozpisywałam się w zeszytach, obecnie prowadzę kalendarz w którym zapisuje najważniejsze sprawy, obejrzane filmy, spotkania ze znajomymi i zawodowe wydarzenia....
Ktoś kiedyś powiedział, że spełnia się po 16 i tak tez jest w moim przypadku... pracuję do 15 30 a potem zaczyna się maraton mojego aktywnego życia... kino, rower, blog, fotografowanie, spotkania z najbliższymi, gotowanie pysznych potraw ...wszystko to co kocham....
Ktoś kiedyś powiedział, że spełnia się po 16 i tak tez jest w moim przypadku... pracuję do 15 30 a potem zaczyna się maraton mojego aktywnego życia... kino, rower, blog, fotografowanie, spotkania z najbliższymi, gotowanie pysznych potraw ...wszystko to co kocham....
Zawsze byłam osoba aktywną, która zawsze tęskni za leniuchowaniem, ale go nie lubi...często zmęczona, ale nie poddająca się zmęczeniu...
Ostatni czas obfituje w wiele szczęśliwych wydarzeń (według horoskopu to mój szczęśliwy rok) i postanowiłam sama dla siebie wypisać co zdarzyło się w czerwcu 2010 :
1. Obejrzałam 11 filmów w tym cała sagę "Gwiezdnych Wojen"
2. 17 razy spotkałam się ze znajomymi : bawiąc się, rozmawiając i biesiadując...Moje przyjaźnie niesamowicie się pogłębiły....
3. Zrobiłam 6 sesji zdjęciowych w tym dwie koncertowe...
4. Moja stylizacja ukazała się na portalu Zeberka.pl
5. Moje artykuły pojawiły się na portalu Broszka.pl
6. Mój list został opublikowany w gazecie "Zwierciadło"
7. Byłam na gali wręczania świętokrzyskich Scyzoryków i przechadzałam się po czerwonym dywanie...
8. Założyłam bloga ze stylizacjami wspólnie z siostrą - http://bratniedusze.blogspot.com
9. Byłam najszczęśliwszą i bardzo zakochaną kobietą i jestem nadal....
10. Po opublikowaniu moich tekstów i zdjęć dostałam wiele wiadomości od nieznanych mi kobiet z podziękowaniem za inspiracje...
11. Moja kochana siostra została magistrem sztuki na ASP!!!
i wiele innych przyjemności....
Dziękuję....[/right]
Wczoraj dostałam list z gazety Elle, że moja stylizacja która przesłałam do konkursu została wybrana i jestem laureatką. Skakałam z radości, ze moja stylizacja będzie opublikowana w gazecie...takie szczęście, przenieś się raz na jakiś czas z internetu do prasy o modzie. Moje szczęście nie trwało długo bo godzinę później Pani poinformowała mnie, ze moje zdjęcie była na portalu Lula i jako, ze już została pokazana nie może być w gazecie... szkoda bo nie udało mi się nigdzie znaleźć regulaminu... Gdy dosłałam inne zdjęcie było już za późno bo gazeta poszła do druku :( :(
Pani miło poinformowała mnie, ze moja stylizacja była naprawdę dobra i żeby próbowała dalej.
Z jednej strony jestem dumna i bardzo się cieszę ze gazeta zajmująca się moda doceniła stylizację i zdjęcie, to duże wyróżnienie...z drugiej strony czuję się jakby coś było mi dane i odebrane...wszystko w ciągu godziny. Nie mam żalu ani do gazety, ani do siebie, bo nie mogłam przewidzieć takiej sytuacji, jest mi przykro że tak się to wszytko potoczyło.....
Bo widzicie kochani, prowadzę dwa blogi, robię sesje zdjęciowe, pisze do magazynu Wici. Info , moje artykuły zamieszczane są na stronach internetowych, a to wszystko praca darmowa a czasem charytatywna. Nie żalę się bo to dla mnie wielka satysfakcja, hobby ale czasem przydało by się delikatne docenienie mojej pracy. Dzięki Wam i waszym komentarzom jest mi łatwiej, jak nachodzi mnie zmęczenie czy znudzenie... Bo wiecie jak to jest, pracuje w biurze, mam dom, którym muszę się zająć ( sprzątanie, gotowanie, pranie itd), poświęcam czas dla ukochanych i przyjaciół i do tego mam swoją działalność :dziennikarsko- fotograficzną, której poświęcam każda wolną chwilę. Takie momenty jak wygrana w jakimś konkursie, czy wasz miły komentarz wzmacnia mnie i daje mi motywacje do dalszego działania, do rozwoju... że warto to robić dalej bo to ma jakiś sens nie tylko dla mnie ale dla innych....
Dlatego, tak zasmuciła mnie rezygnacja Elle, bo wspaniale by było czasem coś dostać, zostać docenionym....
Pani miło poinformowała mnie, ze moja stylizacja była naprawdę dobra i żeby próbowała dalej.
Z jednej strony jestem dumna i bardzo się cieszę ze gazeta zajmująca się moda doceniła stylizację i zdjęcie, to duże wyróżnienie...z drugiej strony czuję się jakby coś było mi dane i odebrane...wszystko w ciągu godziny. Nie mam żalu ani do gazety, ani do siebie, bo nie mogłam przewidzieć takiej sytuacji, jest mi przykro że tak się to wszytko potoczyło.....
Bo widzicie kochani, prowadzę dwa blogi, robię sesje zdjęciowe, pisze do magazynu Wici. Info , moje artykuły zamieszczane są na stronach internetowych, a to wszystko praca darmowa a czasem charytatywna. Nie żalę się bo to dla mnie wielka satysfakcja, hobby ale czasem przydało by się delikatne docenienie mojej pracy. Dzięki Wam i waszym komentarzom jest mi łatwiej, jak nachodzi mnie zmęczenie czy znudzenie... Bo wiecie jak to jest, pracuje w biurze, mam dom, którym muszę się zająć ( sprzątanie, gotowanie, pranie itd), poświęcam czas dla ukochanych i przyjaciół i do tego mam swoją działalność :dziennikarsko- fotograficzną, której poświęcam każda wolną chwilę. Takie momenty jak wygrana w jakimś konkursie, czy wasz miły komentarz wzmacnia mnie i daje mi motywacje do dalszego działania, do rozwoju... że warto to robić dalej bo to ma jakiś sens nie tylko dla mnie ale dla innych....
Dlatego, tak zasmuciła mnie rezygnacja Elle, bo wspaniale by było czasem coś dostać, zostać docenionym....
Tagi:
ja
moje teksty








