„Sala Samobójców” to film reklamowany wszem i wobec jako ewenement w polskim kinie. Reżyser Jan Komasa stworzył obraz mocny i trudny, który zostaje w głowie na długo po opuszczeniu sali kinowej. Rzadko się zdarza by polskie kino przedstawiało historie tak ostro zarysowane, bez kamizelki ratunkowej. Film opowiada o bólu młodości, o zagubieniu i o niszczącej samotności.

W „Sali Samobójców” pierwsze skrzypce gra Dominik (Jakub Gierszał), maturzysta, syn doradcy ministra i bezwzględnej kierowniczki agencji reklamowej ( fenomenalnie grani przez Agatę Kuleszę i Krzysztofa Pieczyńskiego). Poznajemy pewnego siebie chłopaka, który nosi ciekawą fryzurę, do szkoły przywozi go szofer a na studniówkę ubiera garnitur od znanego projektanta. Można powiedzieć, że ma wszystko - stać go na wszelkie zachcianki, jest lubiany, młody i świat stoi przed nim otworem. Co musi się zdarzyć, że poznajemy Dominika z zupełnie innej strony – tej prawdziwej?

Pod maską pewności siebie Dominik ukrywa zagubienie i bezsilność – w kolejnych minutach filmu widzimy, że bohater nie jest pewny swojej seksualności zostaje za to upokorzony przez kolegów na portalu społecznościowym, co oznacza publiczne samobójstwo. Zostaje wyśmiany i odtrącony. Wraca do domu w którym nie ma ciepła i zrozumienia, rodzice bardziej skupiają się na karierze i konwenansach niż na uczuciach syna. Dominik jest sam, ze swoimi wątpliwościami, zagubieniem, jest przeraźliwie samotny. Dlatego tak dobrze wpasowuje się w świat internetowego awataru w „Sali samobójców” – grupie ludzi, którzy uważają, że świat jest zły, a za królową uważają Sylwie ( Roma Gąsiorowska – zawsze obsadzana w rolach wariatek), dziewczynę, której marzeniem jest popełnić samobójstwo.
Film jest niesamowicie autentyczny i podążający za duchem naszych czasów, bo któż z nas nie miał epizodu z wsiąknięciem w internetowy świat, któż z nas nie krył sie za awatarem odkrywając swoje uczucia nieznanej grupie osób. Dominik trafił na kontrowersyjna grupę, która zmieniła jego świat o 180 stopni.
Jan Komasa przedstawił dwa światy rzeczywisty i wirtualny. W rzeczywistym widzimy rodziców, którzy nie potrafią zrozumieć syna, bo go nie znają, nie rozmawiają z nim, nie znają realiów świata nastolatków. Drugi świat wirtualny – przedstawiony jako animacja uwodzi Dominika swoją otwartością. Szczególne wrażenie robi na nim Sylwia, Dominik nic nie potrafi zrobić bez jej rady, tworzą tak jakby wirtualny związek, który jest dla bohatera niczym narkotyk, uzależnia go całkowicie.
Wielkim minusem filmu jest męcząca, kiczowata animacja, której w filmie jest zdecydowanie za dużo. Na początku robi wrażenie, ale później męczy wręcz drażni. Komasa miał świetny pomysł na film co prawda spóźniony o parę lat, ale przyznajmy, ze w polskim kinie wszystkie poruszane tematy są zazwyczaj spóźnione. Demonizacja Internetu, rodzice nie rozumiejący świata dojrzewających dzieci, budząca się seksualność, zagubienie i pytanie o sens życia młodych ludzi, zagubionych w sztywnym świecie zasad i konsumpcjonizmu – tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
Film jest dobry pod względem moralizatorskim, dobry dla wsiąkających w świat internetowy nastolatków, dobry dla rodziców, którzy nie maja pojęcia co może zdarzyć się ich dzieciom w sieci – ale to film o niewykorzystanym potencjale.

W „Sali Samobójców” pierwsze skrzypce gra Dominik (Jakub Gierszał), maturzysta, syn doradcy ministra i bezwzględnej kierowniczki agencji reklamowej ( fenomenalnie grani przez Agatę Kuleszę i Krzysztofa Pieczyńskiego). Poznajemy pewnego siebie chłopaka, który nosi ciekawą fryzurę, do szkoły przywozi go szofer a na studniówkę ubiera garnitur od znanego projektanta. Można powiedzieć, że ma wszystko - stać go na wszelkie zachcianki, jest lubiany, młody i świat stoi przed nim otworem. Co musi się zdarzyć, że poznajemy Dominika z zupełnie innej strony – tej prawdziwej?

Pod maską pewności siebie Dominik ukrywa zagubienie i bezsilność – w kolejnych minutach filmu widzimy, że bohater nie jest pewny swojej seksualności zostaje za to upokorzony przez kolegów na portalu społecznościowym, co oznacza publiczne samobójstwo. Zostaje wyśmiany i odtrącony. Wraca do domu w którym nie ma ciepła i zrozumienia, rodzice bardziej skupiają się na karierze i konwenansach niż na uczuciach syna. Dominik jest sam, ze swoimi wątpliwościami, zagubieniem, jest przeraźliwie samotny. Dlatego tak dobrze wpasowuje się w świat internetowego awataru w „Sali samobójców” – grupie ludzi, którzy uważają, że świat jest zły, a za królową uważają Sylwie ( Roma Gąsiorowska – zawsze obsadzana w rolach wariatek), dziewczynę, której marzeniem jest popełnić samobójstwo.
Film jest niesamowicie autentyczny i podążający za duchem naszych czasów, bo któż z nas nie miał epizodu z wsiąknięciem w internetowy świat, któż z nas nie krył sie za awatarem odkrywając swoje uczucia nieznanej grupie osób. Dominik trafił na kontrowersyjna grupę, która zmieniła jego świat o 180 stopni.
Jan Komasa przedstawił dwa światy rzeczywisty i wirtualny. W rzeczywistym widzimy rodziców, którzy nie potrafią zrozumieć syna, bo go nie znają, nie rozmawiają z nim, nie znają realiów świata nastolatków. Drugi świat wirtualny – przedstawiony jako animacja uwodzi Dominika swoją otwartością. Szczególne wrażenie robi na nim Sylwia, Dominik nic nie potrafi zrobić bez jej rady, tworzą tak jakby wirtualny związek, który jest dla bohatera niczym narkotyk, uzależnia go całkowicie.
Wielkim minusem filmu jest męcząca, kiczowata animacja, której w filmie jest zdecydowanie za dużo. Na początku robi wrażenie, ale później męczy wręcz drażni. Komasa miał świetny pomysł na film co prawda spóźniony o parę lat, ale przyznajmy, ze w polskim kinie wszystkie poruszane tematy są zazwyczaj spóźnione. Demonizacja Internetu, rodzice nie rozumiejący świata dojrzewających dzieci, budząca się seksualność, zagubienie i pytanie o sens życia młodych ludzi, zagubionych w sztywnym świecie zasad i konsumpcjonizmu – tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
Film jest dobry pod względem moralizatorskim, dobry dla wsiąkających w świat internetowy nastolatków, dobry dla rodziców, którzy nie maja pojęcia co może zdarzyć się ich dzieciom w sieci – ale to film o niewykorzystanym potencjale.
Tagi:
Agata Kulesza
Animacja
Bartosz Gelber
Danuta Borsuk
film
Jakub Gierszał
Kinga Preis
Krzysztof Pieczyński
recenzja
Roma Gąsiorowska
Romans
Sala samobójców
Thriller
31.03.2011 o godz. 12:38
komentuj (3)
83. ceremonia rozdania złotych rycerzy Akademii - Oskarów 2011 odbędzie się 27 lutego w Kodak Theater w Los Angeles. W napięciu oczekujemy, który z nominowanych filmów, uwielbianych przez nas aktorów, czy montażystów będzie mógł pochwalić się tą prestiżową nagrodą – a w tym roku mamy iście doborowe towarzystwo.
Gdy zostały ogłoszone nominacje do Oskarów 2011, poczułam ulgę, gdyż wyróżnione obrazy przywróciły mi wiarę w dobry gust Akademii. W oscarowe szranki stanęły filmy: „Jak zostać królem”,"Czarny Łabędź", "Fighter", "Incepcja", "127 godzin", "Social Network", "Toy Story 3", "Prawdziwe męstwo", "Wszystko w porządku" oraz "Do szpiku kości". Kto w tym roku zgarnie statuetkę : kowboje, baletnice czy bokserzy? A może Król jąkała?
Najwięcej nominacji bo aż 12 otrzymał znakomity film Toma Hoopera "Jak zostać królem" nominowany m.in. jako najlepszy film roku, reżyserię, scenografię, kostiumy, zdjęcia, najlepszą rolę męską dla Colina Firtha, a także dla Heleny Bonham Carter i Geoffrey'a Rusha za role drugoplanowe. Ten historyczny dramat przedstawia historię księcia Yorku Alberta, który w latach 30. niespodziewanie objął tron i musiał walczyć z własnymi ograniczeniami i wadą wymowy. Pomaga mu w tym terapeuta – logopeda Lionel Logue, który nietypowymi metodami umożliwia królowi odzyskanie „własnego głosu”. Jest to szczególnie ważne ponieważ Królestwo potrzebuje moralnego wsparcia do walki z hitlerowskimi Niemcami. Film niesamowicie lekki jak na dramat historyczny, ale wzruszający, pełen dobrego brytyjskiego humoru. Podobnież "Jak zostać królem", spodobał się samej królowej Elżbiecie II.

Aż dziesięć nominacji przypadło filmowi "Prawdziwe męstwo, który dziwnym trafem nie został uwzględniony podczas wyrokujących Złotych Globów. Film o prawdziwych kowbojach wyreżyserowali niepokorni bracia - Joel i Ethan Coen. Bohaterką "Prawdziwego męstwa" jest 14-letnia Mattie Ross (nominowana do Oscara debiutantka Hailee Steinfeld, która w środku mroźnej zimy 1870 roku opuszcza dom w jednym celu, chce dokonac zemsty za śmierć ojca. W podróży towarzyszą jej kupiec (Dakin Matthews), strażnik Teksasu (Matt Damon) i stróża prawa (również nominowany Jeff Bridges).

Osiem nominacji dostały "Social Network" Davida Finchera oraz "Incepcja" Christophera Nolana. Dwa filmy, które zdobyły popularność na długo przed nominacjami do Oskarów. Obsypany nagrodami "Social Network" przedstawia historię powstania portalu społecznościowego „Facebook” – jest to również historia o samotności człowieka, który ma milion przyjaciół w Internecie, a żadnego prawdziwego w realnym świecie. Fischer z detektywistyczną precyzją pokazuje nam powstanie pomysłu i realizacje portalu, a także zmiany jakie zachodzą w ludziach gdy osiągają sukces.

Historia Dominica Cobba (Leonardo DiCaprio), szefa ekipy specjalistów od włamywania się do cudzych snów i manipulowania świadomością przedstawiona jest w wizualnym dziele "Incepcja". Film zasługuje na pochwały za warstwę wizualną i bardzo ciekawy scenariusz, który nie pozwalał widzom nawet na chwilę stracić czujności.

„Czarny Łabędź” Darrena Aronofsky'ego otrzymał aż pięć nominacji : najbardziej zasłużoną według mnie za reżyserię oraz za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Natalie Portman. Trzymam kciuki za aktorkę, ponieważ zagrała znakomicie dręczoną obsesjami baletnicę która swoje życie całkowicie podporządkowała doskonaleniu sztuki tańca. Aronofsky stał się dla mnie mistrzem filmów psychologicznych, w których poznajemy bohaterów także przez ich obłęd i skrajne emocje. Film znakomity pod względem fabuły ale także scenografii i kostiumów.

„127 godzin” to jeden z najciekawiej zrealizowanych filmów 2010 roku a przy okazji opowiadający wstrząsającą i opartą na faktach historię. „127 godzin” to historia młodego mężczyzny, który podczas wspinaczki w górach Utah zostaje uwięziony w szczelinie na 5 dni. Jest to film o przetrwaniu, a także obraz młodego mężczyzny, lekkomyślnego ryzykanta, który dzięki tragicznej sytuacji nauczył się nie tylko cenić życie, ale także ludzi, którzy go otaczają. Więc tak naprawdę film to wielka pochwała życia. Dodając do tego ciekawe pomysły reżyserskie Dannego Boyla i znakomite aktorstwo Jamesa Franco, widz nie może chcieć więcej.
”Fighter” opowiada historię braci, którzy swoje życie zbudowali na miłości do boksu. To także obraz o straconych szansach i odzyskiwaniu szacunku do siebie. Historia oparta na faktach, przedstawia nam ciężką drogę na szczyt boksera Mickyego Ward'a – jego walkę z „toksyczną” rodziną i własnymi ograniczeniami. Film pokazuje nam, że czasem by dojść na szczyt potrzeba wierzących w nas ludzi i ich słów zachęty do walki. Znakomite trio aktorskie – nominowane w kategoriach najlepszy aktor w roli drugoplanowej (Christian Bale), najlepsza aktorka w roli drugoplanowej (Amy Adams i Melissa Leo). Fighter otrzymał aż 7 oscarowych nominacji w najważniejszych kategoriach.

Film Debry Granik „Do szpiku kości” pokazuje losy biednej amerykańskiej rodziny mieszkającej w lasach Missouri. 17 latka (nominacja dla najlepszej aktorki– Jennifer Lawrence) zmuszona jest poszukiwać ojca – zajmującego się produkcją metamfetaminy, który zniknął z przepustki więziennej, za co rodzinie grozi zajęcie domu. Młoda kobieta musi walczyć o swoje rodzeństwo i chora matkę, mając przeciwko sobie cała społeczność.

„Wszystko w porządku” to jedyny nominowany film o prawdziwie lekkim i przyjemnym zabarwieniu, opowiadający historię szczęśliwego związku Jules (Julianne Moore w życiowej roli, również z szansą na nagrodę Akademii) i Nic (Annette Bening – to już trzecia nominacja aktorki ), wychowujących na przedmieściu dwoje dzieci. Życie rodziny jest sielskie dopóki, nastolatki nie wprowadzają do uporządkowanego życia biologicznego ojca (Mark Ruffalo, nominacja dla aktora drugoplanowego). Film pozornie lekki pokazuje historię rodziny, która pomimo wielu pęknięć i problemów, zdaje sobie sprawę jaką silę dają najbliżsi. Czekam na polska wersję tego filmu…

Wielkim prestiżem dla Pixara było nominowanie w kategorii najlepszy film trzeciej części „Toy Story”. I choć bajka ma małe szanse w kategorii najlepszy film, bardzo duże ma już w innej kategorii – najlepszy film animowany.

Już sie nie mogę doczekać 27 lutego, by dowiedziec się kogo Akademia w tym roku postanowila uhonorowac swoją nagrodą. Jestem też ciekawa jak pojdzie prowadzenie ceremonii aktorom Jamesowi Franco i Anne Hathaway - którzy od paru miesięcy intensywnie ćwicza, by zaskoczyć widzów. A wy macie swoje oskarowe typy?
Gdy zostały ogłoszone nominacje do Oskarów 2011, poczułam ulgę, gdyż wyróżnione obrazy przywróciły mi wiarę w dobry gust Akademii. W oscarowe szranki stanęły filmy: „Jak zostać królem”,"Czarny Łabędź", "Fighter", "Incepcja", "127 godzin", "Social Network", "Toy Story 3", "Prawdziwe męstwo", "Wszystko w porządku" oraz "Do szpiku kości". Kto w tym roku zgarnie statuetkę : kowboje, baletnice czy bokserzy? A może Król jąkała?
Najwięcej nominacji bo aż 12 otrzymał znakomity film Toma Hoopera "Jak zostać królem" nominowany m.in. jako najlepszy film roku, reżyserię, scenografię, kostiumy, zdjęcia, najlepszą rolę męską dla Colina Firtha, a także dla Heleny Bonham Carter i Geoffrey'a Rusha za role drugoplanowe. Ten historyczny dramat przedstawia historię księcia Yorku Alberta, który w latach 30. niespodziewanie objął tron i musiał walczyć z własnymi ograniczeniami i wadą wymowy. Pomaga mu w tym terapeuta – logopeda Lionel Logue, który nietypowymi metodami umożliwia królowi odzyskanie „własnego głosu”. Jest to szczególnie ważne ponieważ Królestwo potrzebuje moralnego wsparcia do walki z hitlerowskimi Niemcami. Film niesamowicie lekki jak na dramat historyczny, ale wzruszający, pełen dobrego brytyjskiego humoru. Podobnież "Jak zostać królem", spodobał się samej królowej Elżbiecie II.

Aż dziesięć nominacji przypadło filmowi "Prawdziwe męstwo, który dziwnym trafem nie został uwzględniony podczas wyrokujących Złotych Globów. Film o prawdziwych kowbojach wyreżyserowali niepokorni bracia - Joel i Ethan Coen. Bohaterką "Prawdziwego męstwa" jest 14-letnia Mattie Ross (nominowana do Oscara debiutantka Hailee Steinfeld, która w środku mroźnej zimy 1870 roku opuszcza dom w jednym celu, chce dokonac zemsty za śmierć ojca. W podróży towarzyszą jej kupiec (Dakin Matthews), strażnik Teksasu (Matt Damon) i stróża prawa (również nominowany Jeff Bridges).

Osiem nominacji dostały "Social Network" Davida Finchera oraz "Incepcja" Christophera Nolana. Dwa filmy, które zdobyły popularność na długo przed nominacjami do Oskarów. Obsypany nagrodami "Social Network" przedstawia historię powstania portalu społecznościowego „Facebook” – jest to również historia o samotności człowieka, który ma milion przyjaciół w Internecie, a żadnego prawdziwego w realnym świecie. Fischer z detektywistyczną precyzją pokazuje nam powstanie pomysłu i realizacje portalu, a także zmiany jakie zachodzą w ludziach gdy osiągają sukces.
Historia Dominica Cobba (Leonardo DiCaprio), szefa ekipy specjalistów od włamywania się do cudzych snów i manipulowania świadomością przedstawiona jest w wizualnym dziele "Incepcja". Film zasługuje na pochwały za warstwę wizualną i bardzo ciekawy scenariusz, który nie pozwalał widzom nawet na chwilę stracić czujności.

„Czarny Łabędź” Darrena Aronofsky'ego otrzymał aż pięć nominacji : najbardziej zasłużoną według mnie za reżyserię oraz za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Natalie Portman. Trzymam kciuki za aktorkę, ponieważ zagrała znakomicie dręczoną obsesjami baletnicę która swoje życie całkowicie podporządkowała doskonaleniu sztuki tańca. Aronofsky stał się dla mnie mistrzem filmów psychologicznych, w których poznajemy bohaterów także przez ich obłęd i skrajne emocje. Film znakomity pod względem fabuły ale także scenografii i kostiumów.
„127 godzin” to jeden z najciekawiej zrealizowanych filmów 2010 roku a przy okazji opowiadający wstrząsającą i opartą na faktach historię. „127 godzin” to historia młodego mężczyzny, który podczas wspinaczki w górach Utah zostaje uwięziony w szczelinie na 5 dni. Jest to film o przetrwaniu, a także obraz młodego mężczyzny, lekkomyślnego ryzykanta, który dzięki tragicznej sytuacji nauczył się nie tylko cenić życie, ale także ludzi, którzy go otaczają. Więc tak naprawdę film to wielka pochwała życia. Dodając do tego ciekawe pomysły reżyserskie Dannego Boyla i znakomite aktorstwo Jamesa Franco, widz nie może chcieć więcej.
”Fighter” opowiada historię braci, którzy swoje życie zbudowali na miłości do boksu. To także obraz o straconych szansach i odzyskiwaniu szacunku do siebie. Historia oparta na faktach, przedstawia nam ciężką drogę na szczyt boksera Mickyego Ward'a – jego walkę z „toksyczną” rodziną i własnymi ograniczeniami. Film pokazuje nam, że czasem by dojść na szczyt potrzeba wierzących w nas ludzi i ich słów zachęty do walki. Znakomite trio aktorskie – nominowane w kategoriach najlepszy aktor w roli drugoplanowej (Christian Bale), najlepsza aktorka w roli drugoplanowej (Amy Adams i Melissa Leo). Fighter otrzymał aż 7 oscarowych nominacji w najważniejszych kategoriach.

Film Debry Granik „Do szpiku kości” pokazuje losy biednej amerykańskiej rodziny mieszkającej w lasach Missouri. 17 latka (nominacja dla najlepszej aktorki– Jennifer Lawrence) zmuszona jest poszukiwać ojca – zajmującego się produkcją metamfetaminy, który zniknął z przepustki więziennej, za co rodzinie grozi zajęcie domu. Młoda kobieta musi walczyć o swoje rodzeństwo i chora matkę, mając przeciwko sobie cała społeczność.

„Wszystko w porządku” to jedyny nominowany film o prawdziwie lekkim i przyjemnym zabarwieniu, opowiadający historię szczęśliwego związku Jules (Julianne Moore w życiowej roli, również z szansą na nagrodę Akademii) i Nic (Annette Bening – to już trzecia nominacja aktorki ), wychowujących na przedmieściu dwoje dzieci. Życie rodziny jest sielskie dopóki, nastolatki nie wprowadzają do uporządkowanego życia biologicznego ojca (Mark Ruffalo, nominacja dla aktora drugoplanowego). Film pozornie lekki pokazuje historię rodziny, która pomimo wielu pęknięć i problemów, zdaje sobie sprawę jaką silę dają najbliżsi. Czekam na polska wersję tego filmu…
Wielkim prestiżem dla Pixara było nominowanie w kategorii najlepszy film trzeciej części „Toy Story”. I choć bajka ma małe szanse w kategorii najlepszy film, bardzo duże ma już w innej kategorii – najlepszy film animowany.

Już sie nie mogę doczekać 27 lutego, by dowiedziec się kogo Akademia w tym roku postanowila uhonorowac swoją nagrodą. Jestem też ciekawa jak pojdzie prowadzenie ceremonii aktorom Jamesowi Franco i Anne Hathaway - którzy od paru miesięcy intensywnie ćwicza, by zaskoczyć widzów. A wy macie swoje oskarowe typy?
Moje wyglądają tak:
NAJLEPSZY FILM
"Czarny łabędź"
"Fighter"
"Jak zostać królem"
REŻYSERIA
Darren Aronofsky - "Czarny łabędź"
AKTOR PIERWSZOPLANOWY
Colin Firth - "Jak zostać królem"
AKTORKA PIERWSZOPLANOWA
Natalie Portman - "Czarny łabędź"
NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY:
Christian Bale - "Fighter"
NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA:
Melissa Leo - "Fighter"
SCENARIUSZ ORYGINALNY
Christopher Nolan - "Incepcja"
SCENARIUSZ ADAPTOWANY
Aaron Sorkin - "The Social Network"
FILM ANIMOWANY:
"Jak wytresować smoka"
Tagi:
"127 godzin"
amy adams
Ashlee Thompson
christian bale
clip
"Czarny Łabędź"
david o russell
Ellen Page
Ethan Coen
"Fighter"
film
Film
"Incepcja"
Isaiah Stone
„Jak zostać królem”
Jeff Bridges
Jennifer Lawrence
Joel Coen
Joseph Gordon-Levitt
Leonardo DiCaprio
mark wahlberg
Matt Damon
movie
nominacje
oscar
oskary 2011
poster
"Prawdziwe męstwo"
recenzja
"Social Network"
the fighter
"Toy Story 3"
"Wszystko w porządku" oraz "Do szpiku kości"
„Miłość i inne używki” to jedna z niewielu komedii romantycznych, która naprawdę wzrusza, bawi i nie odrzuca na kilometr nadmierną ckliwością. Jeżeli chcecie wybrać się na jakiś walentynkowy film, polecam wam właśnie ten – wzruszy waszą dziewczynę, a nie zanudzi waszego chłopaka ( no może trochę).

W filmie poznajemy przedstawiciela farmaceutycznego Jamiego, który znudzony studiami medycznymi rzuca je i odkrywa dwa talenty: do handlu i do zdobywania kobiet. Chcąc utrzymać się na rynku próbuje połączyć dwa talenty, sprytnie lawirując pomiędzy zapatrzonymi w niego recepcjonistkami, które za jeden słodki uśmiech zostawiają mu wolną drogę do potrzebnych mu kontaktów z lekarzami. Dzięki takiemu przekrętowi zostaje fałszywym stażystą i poznaje podczas jednej z wizyt lekarskich młoda kobietę Maggie, która choruje na Parkinsona. Pomiędzy bohaterami rodzi się prawdziwa chemia i z niezobowiązującego związku wyniknie coś głębszego.
Film ma dwa główne wątki – romans pomiędzy dwoma bohaterami, jest dość prostą historią, choć bardzo namiętną. Obraz może się poszczycić wieloma scenami erotycznymi, co niewątpliwie wymagało od aktorów odwagi. Bardzo zaciekawił mnie drugi wątek czyli przedstawienie problemu systemu lecznictwa w Stanach. Obraz pokazał na czym polega praca przedstawiciela handlowego : poprzez szkolenia , które uczą przedstawicieli manipulacji, po wykorzystywanie tych metod w gabinetach lekarskich. Film powstał dzięki inspiracji powieścią Jamiego Reidy's “Hard Sell: The Evolution of a Viagra Salesman”. Scenarzyści zgrabnie zmienili nazwisko z Jamie Reidy na Jamie Randall I opisali historie mężczyzny który zarobił fortunę sprzedając pojawiającą się na rynku „niebieską pigułkę”.
Plusem filmu jest obsada aktorska: po raz pierwszy widzę Jake Gyllenhaal w roli uroczego Casanovy, do tej pory widziałam go w dramatach, gdzie grał dość poważne role. Tu gra lekko tworząc z Anne Hathaway udany duet. Para aktorska spotkała się już grając małżeństwo w dramacie „Tajemnica Brokeback Mountain”, tym razem pomiędzy nimi stworzyła się prawdziwa chemia, która przyjemnie oglądało się na ekranie. Anne Hathaway zachwyciła mnie w tym filmie, grając wyzwolona i pełna życia Maggie, dała popis kunsztu swojego aktorstwa.
Nie wiem, czy to przez bardzo niski poziom, polskich komedii romantycznych, czy przez romantyczny nastrój, film w miarę mi się podobał. Jeżeli chcecie iść na walentynki na jakiś romantyczny film polecam ten, chociaż nie ma w nim nic czego byście do tej pory nie widzieli może oprócz nagiej Anne Hathaway.

W filmie poznajemy przedstawiciela farmaceutycznego Jamiego, który znudzony studiami medycznymi rzuca je i odkrywa dwa talenty: do handlu i do zdobywania kobiet. Chcąc utrzymać się na rynku próbuje połączyć dwa talenty, sprytnie lawirując pomiędzy zapatrzonymi w niego recepcjonistkami, które za jeden słodki uśmiech zostawiają mu wolną drogę do potrzebnych mu kontaktów z lekarzami. Dzięki takiemu przekrętowi zostaje fałszywym stażystą i poznaje podczas jednej z wizyt lekarskich młoda kobietę Maggie, która choruje na Parkinsona. Pomiędzy bohaterami rodzi się prawdziwa chemia i z niezobowiązującego związku wyniknie coś głębszego.
Film ma dwa główne wątki – romans pomiędzy dwoma bohaterami, jest dość prostą historią, choć bardzo namiętną. Obraz może się poszczycić wieloma scenami erotycznymi, co niewątpliwie wymagało od aktorów odwagi. Bardzo zaciekawił mnie drugi wątek czyli przedstawienie problemu systemu lecznictwa w Stanach. Obraz pokazał na czym polega praca przedstawiciela handlowego : poprzez szkolenia , które uczą przedstawicieli manipulacji, po wykorzystywanie tych metod w gabinetach lekarskich. Film powstał dzięki inspiracji powieścią Jamiego Reidy's “Hard Sell: The Evolution of a Viagra Salesman”. Scenarzyści zgrabnie zmienili nazwisko z Jamie Reidy na Jamie Randall I opisali historie mężczyzny który zarobił fortunę sprzedając pojawiającą się na rynku „niebieską pigułkę”.
Plusem filmu jest obsada aktorska: po raz pierwszy widzę Jake Gyllenhaal w roli uroczego Casanovy, do tej pory widziałam go w dramatach, gdzie grał dość poważne role. Tu gra lekko tworząc z Anne Hathaway udany duet. Para aktorska spotkała się już grając małżeństwo w dramacie „Tajemnica Brokeback Mountain”, tym razem pomiędzy nimi stworzyła się prawdziwa chemia, która przyjemnie oglądało się na ekranie. Anne Hathaway zachwyciła mnie w tym filmie, grając wyzwolona i pełna życia Maggie, dała popis kunsztu swojego aktorstwa.
Nie wiem, czy to przez bardzo niski poziom, polskich komedii romantycznych, czy przez romantyczny nastrój, film w miarę mi się podobał. Jeżeli chcecie iść na walentynki na jakiś romantyczny film polecam ten, chociaż nie ma w nim nic czego byście do tej pory nie widzieli może oprócz nagiej Anne Hathaway.
Jak zostać królem” to film pokazujący drogę głównego bohatera, której celem jest odzyskanie poczucia własnej wartości. Ten urzekający film o brytyjskim królu Jerzym VI i jego walce z jąkaniem ma szanse zdobyć najważniejsze filmowe nagrody –Oscary.

Film rozpoczyna się gdy Książe Albert, syn Króla Jerzego V przygotowuje się do wygłoszenia przemowy na Wembley Stadium – widzimy przerażenie w oczach dorosłego mężczyzny, na którego spogląda tłum poddanych. Gdy Książe zaczyna się jąkać nie potrafiąc płynnie wygłosić przemówienia, wiemy już, że film będzie pokazywał walkę z tą niewygodną słabością. Jednak Książe nie chce się jej poddać i szuka pomocy u różnych lekarzy -logopedów. Jedni każą palić papierosy, inni zmuszają do upokarzających ćwiczeń. Książe Albert ma dość uzdrawiających czynności i obiecuje sobie, że już nigdy nie będzie szukać pomocy. Żona za plecami męża, odwiedza Lionela Logue, Australijczyka – terapeutę, który znany jest z nietypowych metod leczenia. Logue od razu przechodzi z księciem na Ty zwracając się do niego "Bertie” ( co jest dla Księcia aroganckim zachowaniem) . Nie daje odczuć Bertiemu, że czuje się niżej od niego i w ten sposób pomimo wielu komplikacji, zdobywa zaufanie pacjenta. To zaufanie przyda się gdy brat Alberta, Król abdykuje ze swojego stanowiska stawiając Księcia Yorku w niezręcznej sytuacji. Jak Albert może zostać królem skoro nie wierzy w siebie i swoje umiejętności przywódcze. Jak w obliczu II wojny światowej jąkała ma poprowadzić naród do walki?

„Jak zostać Królem” Toma Hoopera to fascynująca opowieść o przyjaźni dwóch mężczyzn – cierpiącego w dzieciństwie na głód miłości Księcia Alberta i niespełnionego aktora Lionela Logue. Miedzy nimi nawiązuje się głęboka więź dzięki, której zmieniają się losy narodu. Lionel wie, że jąkanie Księcia ma podłoże emocjonalne, wychowany przez srogiego ojca i wyśmiewającego się z niego starszego brata, było trudne dla wrażliwego chłopca. Dzięki Lionelowi Berti stara się pokonać lęki jakie go męczą od dzieciństwa…

Film „Jak zostać Królem” to film o pokonywaniu własnych ograniczeń, które często wynikają z naszego negatywnego myślenia o samym sobie. Plusem filmu jest niewątpliwie dobry scenariusz napisany przez Davida Seidlera – to prawdziwy dramat, któremu nie brakuje humorystycznych wątków. Niesamowicie lekko się go ogląda jak na historyczna opowieść o życiu monarchy. Watki dramatyczne przewijają się z humorystycznymi np. bardzo podobały mi się ciekawe ćwiczenia Lionela, który nie czuje dystansu jaki powinien mieć do monarchy – turla go po podłodze, każe przeklinać, nakazuje jego żonie siedzieć na jego przeponie. Prawdziwym majstersztykiem jest ostatnia scena , w której widzimy jak wielki wysiłek wkładają oboje by przekuć słabość w sukces.

Film dwóch aktorów – znakomitego Colina Firtha w roli Bertiego, który potrafił pokazać strach, ból i zmęczenie jednocześnie pokazując inteligencje i humor bohatera, a kiedy trzeba siarczyście zakląć i pokazać furię. Colin już za rolę „Samotnego mężczyzny” powinien dostać Oscara, mam nadzieje, ze tym razem Akademia doceni jego kunszt. Znakomity jest także Geoffrey Rush w roli niespełnionego aktora, który swój gabinet traktuje jak scenę. Lionel to przede wszystkim człowiek o wielkim sercu i ciekawej osobowości. Znakomity był także Guy Pearce w roli brata Bertiego oraz Helena Bonham Carter w roli małżonki głównego bohatera.
Dodając do tego świetne wnętrza ( marze o gabinecie jaki miał Lionela Logue ), doskonałe kostiumy i delikatną muzykę mamy prawdziwą ucztę dla oka i ucha. To prawdziwy „crowd pleaser”, film , który ucieszy oglądającą go publiczność, bo zapali nadzieję, że z każdej , nawet najbardziej nie komfortowej sytuacji jest wyjście…należy go tylko poszukać.
Ps : Czy tak naprawde ciężko jest prztłumaczyć oryginalny tytuł?

Film rozpoczyna się gdy Książe Albert, syn Króla Jerzego V przygotowuje się do wygłoszenia przemowy na Wembley Stadium – widzimy przerażenie w oczach dorosłego mężczyzny, na którego spogląda tłum poddanych. Gdy Książe zaczyna się jąkać nie potrafiąc płynnie wygłosić przemówienia, wiemy już, że film będzie pokazywał walkę z tą niewygodną słabością. Jednak Książe nie chce się jej poddać i szuka pomocy u różnych lekarzy -logopedów. Jedni każą palić papierosy, inni zmuszają do upokarzających ćwiczeń. Książe Albert ma dość uzdrawiających czynności i obiecuje sobie, że już nigdy nie będzie szukać pomocy. Żona za plecami męża, odwiedza Lionela Logue, Australijczyka – terapeutę, który znany jest z nietypowych metod leczenia. Logue od razu przechodzi z księciem na Ty zwracając się do niego "Bertie” ( co jest dla Księcia aroganckim zachowaniem) . Nie daje odczuć Bertiemu, że czuje się niżej od niego i w ten sposób pomimo wielu komplikacji, zdobywa zaufanie pacjenta. To zaufanie przyda się gdy brat Alberta, Król abdykuje ze swojego stanowiska stawiając Księcia Yorku w niezręcznej sytuacji. Jak Albert może zostać królem skoro nie wierzy w siebie i swoje umiejętności przywódcze. Jak w obliczu II wojny światowej jąkała ma poprowadzić naród do walki?

„Jak zostać Królem” Toma Hoopera to fascynująca opowieść o przyjaźni dwóch mężczyzn – cierpiącego w dzieciństwie na głód miłości Księcia Alberta i niespełnionego aktora Lionela Logue. Miedzy nimi nawiązuje się głęboka więź dzięki, której zmieniają się losy narodu. Lionel wie, że jąkanie Księcia ma podłoże emocjonalne, wychowany przez srogiego ojca i wyśmiewającego się z niego starszego brata, było trudne dla wrażliwego chłopca. Dzięki Lionelowi Berti stara się pokonać lęki jakie go męczą od dzieciństwa…

Film „Jak zostać Królem” to film o pokonywaniu własnych ograniczeń, które często wynikają z naszego negatywnego myślenia o samym sobie. Plusem filmu jest niewątpliwie dobry scenariusz napisany przez Davida Seidlera – to prawdziwy dramat, któremu nie brakuje humorystycznych wątków. Niesamowicie lekko się go ogląda jak na historyczna opowieść o życiu monarchy. Watki dramatyczne przewijają się z humorystycznymi np. bardzo podobały mi się ciekawe ćwiczenia Lionela, który nie czuje dystansu jaki powinien mieć do monarchy – turla go po podłodze, każe przeklinać, nakazuje jego żonie siedzieć na jego przeponie. Prawdziwym majstersztykiem jest ostatnia scena , w której widzimy jak wielki wysiłek wkładają oboje by przekuć słabość w sukces.

Film dwóch aktorów – znakomitego Colina Firtha w roli Bertiego, który potrafił pokazać strach, ból i zmęczenie jednocześnie pokazując inteligencje i humor bohatera, a kiedy trzeba siarczyście zakląć i pokazać furię. Colin już za rolę „Samotnego mężczyzny” powinien dostać Oscara, mam nadzieje, ze tym razem Akademia doceni jego kunszt. Znakomity jest także Geoffrey Rush w roli niespełnionego aktora, który swój gabinet traktuje jak scenę. Lionel to przede wszystkim człowiek o wielkim sercu i ciekawej osobowości. Znakomity był także Guy Pearce w roli brata Bertiego oraz Helena Bonham Carter w roli małżonki głównego bohatera.
Dodając do tego świetne wnętrza ( marze o gabinecie jaki miał Lionela Logue ), doskonałe kostiumy i delikatną muzykę mamy prawdziwą ucztę dla oka i ucha. To prawdziwy „crowd pleaser”, film , który ucieszy oglądającą go publiczność, bo zapali nadzieję, że z każdej , nawet najbardziej nie komfortowej sytuacji jest wyjście…należy go tylko poszukać.
Ps : Czy tak naprawde ciężko jest prztłumaczyć oryginalny tytuł?
Od pewnego czasu dużo w prasie jest Moniki Brodki - promuje dzielnie nową płytę "Granda" Można by rzec, że to jej pierwsza prawdziwa płyta, bo artystka wreszcie otworzyła sie na nowe doznania muzyczne, co zreszta bardzo słychac na płycie.

Monika Brodka to na pewno osobowosc - nie jest plastikową lalą pozującą do zdjęć, czy żerującą na skandalach harpią. Jest sobą - wrazliwą, zadziorną dziewczyną, która na naszych oczach stała sie kobietą. I zdecydowanie artystką. Jej nowa płyta zachwyca świezością i bogactwem dzwięków. Podobniez artystka kilka razy poprawiała teksty, (które sa mocna stroną płyty), by stworzyć cos dobrego i nietuzinkowego. Brodka spiewa inaczej, wykorzystuje w pelni walory swojego głosu, podkreslonego elektronika połaczoną z góralskim folklorem. To polaczenie nowoczesnosci z powrotem do korzeni to cała esencja płyty. Uwielbiam piosenki
„Szysza” , rockową „Granda”, zmysłową „Sauté”, a także niesamowicie liryczną balladę „Syberia”. Bardzo podoba mi sie tekst piosenki „Kropki kreski”.

Dobra płyta to jedno, drugą sprawa jest jej osobowośc. Czytając wywiady w "Zwierciadle" czy "Glamour" poznałam Brodkę pasjonatkę, która wie czego chce i do tego dązy. To osoba, która nie chce powielac schematow, tylko idzie własna droga... nie kopiuje, jej pasją jest odkrywanie siebie na nowo, bez sztucznosci i pozowania na kogos kim nie jest. Bardzo spodobala mi sie w niej jej kreatywnosc i pęd do nowego. Moglaby isc droga wyznaczona przez program "Idol", spiewac komercyjne piosenki, a jednak zaryzykowała i moim zdaniem wygrala - skoro porownują jej tworczosc do Nosowskiej i Peszek, to znaczy, ze wchodzi na wyzszy poziom kreacji....

No wlasnie co do kreacji - uwielbiam Brodki styl ubierania. Niewymuszoną elegancję, przełamaną dobrymi i ciekawymi dodatkami...

To wlasnie dlatego lubię Monikę Brodkę...:)

Monika Brodka to na pewno osobowosc - nie jest plastikową lalą pozującą do zdjęć, czy żerującą na skandalach harpią. Jest sobą - wrazliwą, zadziorną dziewczyną, która na naszych oczach stała sie kobietą. I zdecydowanie artystką. Jej nowa płyta zachwyca świezością i bogactwem dzwięków. Podobniez artystka kilka razy poprawiała teksty, (które sa mocna stroną płyty), by stworzyć cos dobrego i nietuzinkowego. Brodka spiewa inaczej, wykorzystuje w pelni walory swojego głosu, podkreslonego elektronika połaczoną z góralskim folklorem. To polaczenie nowoczesnosci z powrotem do korzeni to cała esencja płyty. Uwielbiam piosenki
„Szysza” , rockową „Granda”, zmysłową „Sauté”, a także niesamowicie liryczną balladę „Syberia”. Bardzo podoba mi sie tekst piosenki „Kropki kreski”.
Wszystkie na ciele znaki
Zapis bezcennych chwil
Jak z pamiętnika kartki
Kropek i kresek szyfr
Mapa wspomnień, krętych dróg
Szkielet utwardza mi
W klatce z kości mięsień wiotki
Pulsuje, przyspiesza rytm
To początek, wschód słońc
I drżenie w kącikach ust
Wielkie oczy ma strach
Palcem pogrożę mu
Na topografii ciała
Niezamieszkały ląd
Konturem oddzielam teren
Gruntuję, dobieram tło
Permanentnym tuszem bądź
W czerwieni do twarzy mi
Bez szablonu i bez wzoru
Namiętnie i aż do krwi
To początek, wschód słońc
I drżenie w kącikach ust
Wielkie oczy ma strach
Palcem pogrożę mu
Zapis bezcennych chwil
Jak z pamiętnika kartki
Kropek i kresek szyfr
Mapa wspomnień, krętych dróg
Szkielet utwardza mi
W klatce z kości mięsień wiotki
Pulsuje, przyspiesza rytm
To początek, wschód słońc
I drżenie w kącikach ust
Wielkie oczy ma strach
Palcem pogrożę mu
Na topografii ciała
Niezamieszkały ląd
Konturem oddzielam teren
Gruntuję, dobieram tło
Permanentnym tuszem bądź
W czerwieni do twarzy mi
Bez szablonu i bez wzoru
Namiętnie i aż do krwi
To początek, wschód słońc
I drżenie w kącikach ust
Wielkie oczy ma strach
Palcem pogrożę mu

Dobra płyta to jedno, drugą sprawa jest jej osobowośc. Czytając wywiady w "Zwierciadle" czy "Glamour" poznałam Brodkę pasjonatkę, która wie czego chce i do tego dązy. To osoba, która nie chce powielac schematow, tylko idzie własna droga... nie kopiuje, jej pasją jest odkrywanie siebie na nowo, bez sztucznosci i pozowania na kogos kim nie jest. Bardzo spodobala mi sie w niej jej kreatywnosc i pęd do nowego. Moglaby isc droga wyznaczona przez program "Idol", spiewac komercyjne piosenki, a jednak zaryzykowała i moim zdaniem wygrala - skoro porownują jej tworczosc do Nosowskiej i Peszek, to znaczy, ze wchodzi na wyzszy poziom kreacji....

No wlasnie co do kreacji - uwielbiam Brodki styl ubierania. Niewymuszoną elegancję, przełamaną dobrymi i ciekawymi dodatkami...

To wlasnie dlatego lubię Monikę Brodkę...:)





